Wpisy

  • czwartek, 31 marca 2016
    • Co lubisz robić?

      Czasem mam wrażenie, że czas to złośliwy dzieciak. No tak! Ucieka przede mną przez cały dzień, a kiedy wreszcie go dopadnę okazuje się, że za kilka godzin zaczynamy kolejny wyścig. Startuję w odrobinę niższej lidze. Niektórzy cały czas funkcjonują na torze F1. Najśmieszniejsze jest to, że nie chcą kompletnie zjechać do pit - stopu.  

      Pół biedy jeżeli nie mamy chwili ze względu na dobrowolne dodatkowe zajęcia typu siłownia, książki czy zgłębianie poezji skandynawskiej... To jestem w stanie zrozumieć. Gorzej jeżeli tracisz życie na coś, co nie przynosi ci satysfakcji. Ja tego nie doświadczyłem , a jeżeli ty też nie to chyba jesteś przedstawicielem tego szczęśliwszego, nie mogę się powstrzymać, sortu ludzi.

      Jako dziecko uwielbiałem dinozaury, potem przyszła kolej na archeologię, wędkarstwo, militaria i taaaaaaaaak dalej. Każda z tych kwestii ustępowała miejsca kolejnej. Słomiany zapał? Nie! Po prostu życie jest stanowczo za krótkie. Z każdej umiejętności, informacji, doświadczenia, zdarzyło albo jeszcze zdarzy mi się skorzystać.

      Zakończmy klasykiem: 

      "Musisz odpowiedzieć sobie na jedno zajebiście, ale to zajebiście ważne pytanie. Co lubisz robić? A potem zacznij to robić."

       

      Why so serious?

       

       

      Szczegóły wpisu

      Komentarze:
      (0)
      Tagi:
      Autor(ka):
      obiektywnie1805
      Czas publikacji:
      czwartek, 31 marca 2016 23:26
  • poniedziałek, 21 grudnia 2015
    • Bądźcie w porządku

      Nadchodzi czas świąt, zadumy, miłości i wszystko byłoby świetnie, gdyby nie pewna sytuacja. Dawno dawno temu, kiedy mały Artur szedł do szkoły, rodzice podkreślali, że podstawą funkcjonowania z innymi rozwijającymi się osobnikami, jest utrzymywanie poprawnych, a najlepiej pozytywnych relacji. W dużym skrócie miałem być po prostu „w porządku”. To miało mieć też zastosowanie w późniejszym dorosłym życiu. Pomyślałem, że skoro oni mi to przekazują, to prawdopodobnie te same wartości mają wpajane inne dzieci, a już tego, że będą „w porządku” w dorosłym życiu byłem  po prostu pewien. Nawet nie wiedziałem w jak wielkim byłem błędzie.

      Miniony weekend odcisnął piętno w moim umyśle, a sceną dziwnych zachowań, z którymi się zetknąłem była moja uczelnia. Zwykle podkreślałem, że jej największą zaletą są ludzie, którzy razem ze mną zgłębiają wiedzę… Jak się okazuje nie wszyscy. Nie piszę tu o zwykłych podziałach dotyczących poglądów na różne tematy, wieku i podobnych pierdół, a o podstawowych wartościach funkcjonowania w grupie.

      Wszystko rozpoczęło się podczas ćwiczeń dotyczących etyki. Postanowiliśmy, że ponieważ piątka ze sprawdzianu wiedzy zwalnia z głównego kolosa, a ze względu na inne zerówki nie jesteśmy dostatecznie przygotowani, przełożymy wcześniej wymieniony „mały egzamin” na inny termin. Chcąc zachować demokratyczne standardy moja koleżanka pytała każdego po kolei czy jest za tym sensownym postulatem. Czytałem, przygotowywałem się, ale dlaczego miałbym nie pomyśleć o innych? Zgodziłem się. Podczas zajęć prowadząca wysłuchała argumentów i mimo obiekcji być może zgodziłaby się gdyby nie wyraźne „Napiszmy to dziś!” bohaterki tego wpisu.  Byliśmy tak zaskoczeni, że nie byliśmy w stanie zareagować i sprawa przeszłaby bez echa, gdyby nie fakt, że historia miała zatoczyć koło.

       Podczas innych zajęć jeden ze studentów, podczas przerwy,  postanowił zapytać czy prowadzący udostępni nam prezentację multimedialną, która pojawiła się podczas zajęć. Chodziło o to, że każdy podczas pracy przed egzaminem, chciałby odnieść się do konkretnych spostrzeżeń wykładowcy. „Pomoc dydaktyczna”? Każdy zna ten termin, prawda? To oznacza, że coś ma nam „pomóc” w egzaminie, a robotę musimy odwalić sami. Co zrobiła bohaterka wpisu? Stwierdziła, że mamy czytać tylko książki, a prezentacji nie ma sensu udostępniać. O tym co się wydarzyło w prawie pustej sali na szczęście powiedziała mi koleżanka. Pomijam takie czy inne poglądy, pomijam ewentualne „ale” do mnie czy innych osób, ale od kiedy funkcjonowanie w małej społeczności polega na podkładaniu nogi innym, przedkładaniu własnego poglądu nad prośbę kilkudziesięciu osób?  Nie będę zagłębiał się w sposób przekazania tych poglądów, w ton rozmowy z dziewczyną, która chciała całą sytuację wyjaśnić. Nasz głos rozsądku niestety nie odniósł sukcesu bo jak dyskutować z krzykiem i oczernianiem nas na portalu społecznościowym w nadziei, że wykładowca uwierzy w prawdziwość przekazanej tezy?

       

      Mam do was prośbę. Bądźcie „w porządku”, a oszczędzicie sobie podobnych sytuacji.

       

       

      Szczegóły wpisu

      Komentarze:
      (0)
      Tagi:
      brak
      Autor(ka):
      obiektywnie1805
      Czas publikacji:
      poniedziałek, 21 grudnia 2015 21:56
  • środa, 25 listopada 2015
    • Sen czteroletni?

      Przyszedł czas zmian. Dziś nic tylko płodzić dzieci, dać się wygadać ministrom w telewizji, a zwłaszcza tej publicznej i nie sprowadzać aktorów z zagranicy. Jeżeli nie macie pojęcia, o czym piszę, to jesteście ludźmi szczęśliwymi albo przebywacie na emigracji.

      Dziś miałem sen. Pewna kobieta o nieprzeniknionej twarzy, pozbawiona jakiejkolwiek mimiki tłumaczyła mi, że do tej pory byłem nieszczęśliwym człowiekiem rządzonym przez nieodpowiedzialnych, jedzących ośmiorniczki złych ludzi.

      Ona sama, żeby żyło się lepiej, postanowiła jeść chleb ze smalcem. 

      -Teraz będziesz bezpieczny -powiedziała wskazując mi mężczyznę, który jej zdaniem kocha przyrodę, szczególnie za wschodnią granicą Polski. Zapytałem co stanie się z kulturą. Stwierdziła, że będzie o wiele lepiej niż dotychczas. Dlaczego? Po prostu pewien specjalista od socjologii z tytułem profesora zadba o jakość spektakli teatralnych jeszcze przed ich wystawieniem. 

      Genialne! Po '89 roku podobno nikt na to nie wpadł, a i wcześniej specjalnie przygotowani merytorycznie socjolodzy tracili czas na czytanie scenariuszy, książek, artykułów. Jak to mówi inna pani profesor wystarczy "wziąść" zakazać, zdjąć z afisza i tyle. Pani profesor mówi poprawniej niż reszta mieszkańców naszego kraju. Dlaczego? To jej zdaniem wina "lewactwa", ale spokojnie, podręczniki do polskiego już poprawione. I maturzyści będą mieli łatwiejsze życie! Podobno teraz głównym tekstem kultury, który będą musieli analizować ma być jakiś raport z 9 czerwca. Podobno dotyczy  samolotu. Zapytałem kobiety o nadzwyczajnie spokojnej twarzy czy taką formę egzaminu wprowadzą w technikach lotniczych.

      - Nie, w każdej szkole. Młodzi ludzie staną się ekspertami od wszystkiego.

      Gimnazja też mają zostać zamknięte, co prawda nie od razu, jak planowano ale za kilka lat będą tylko przykrym wspomnieniem. Nie do końca wyjaśniono mi, dlaczego, ale przecież, jak wspomniałem na początku, przyszedł czas zmian.

      - Na razie to tyle. Reszta to niespodzianka - powiedziała jedząc kromkę chleba ze smalcem, a na jej zagadkowej twarzy pojawił się uśmiech. 

      Ja obudziłem się bardzo szybko, a wy nadal śnicie?

       

      Szczegóły wpisu

      Komentarze:
      (0)
      Tagi:
      Autor(ka):
      obiektywnie1805
      Czas publikacji:
      środa, 25 listopada 2015 10:01
  • środa, 11 listopada 2015
    • Hello

      Dziś z przerażeniem stwierdziłem, że prawie zapomniałem, jaki jest login do tego bloga, a to znak, że czas wrócić z jakimś tekstem. W tak zwanym międzyczasie zacząłem planować coś ciekawego, ale dowiecie się, jeżeli się uda.

       

       

      22- go października szeroki uśmiech na mojej paszczy spowodowała Adele. Singiel Hello urwał mi dolną partię pleców i sprawia, że na pewno sięgnę po zapowiedziany na 20 listopada album 25. Brytyjka stała się światowym fenomenem i żywym dowodem na istnienie dobrej muzyki. 

      Do tej pory na swoim koncie ma dwa albumy. Pierwszy wydała mając zaledwie 19 lat, a drugi w 2011 zatytułowany 21 promowały takie single jak „Someone like you”, Rumor Has It” czy „Rolling in the Deep”.

      Po tych sukcesach warto przypomnieć rok 2012 kiedy Adele nagrywa „Skyfall” do kolejnej części przygód agenta 007.  W zestawieniu z tegorocznym „ Spectre” i „Writing’s On The Wall” Sama Smitha, który wykonał kilka świetnych kawałków ale tu niestety mniej się postarał, piosenka jest o wiele bardziej klimatyczna.

      Po kilku latach i operacji strun głosowych spowodowanej przemęczeniem po koncertach w 2011 roku Adele wróciła jak zwykle w wielkim stylu.

       

       https://www.youtube.com/watch?v=YQHsXMglC9A

      Szczegóły wpisu

      Komentarze:
      (0)
      Tagi:
      Autor(ka):
      obiektywnie1805
      Czas publikacji:
      środa, 11 listopada 2015 17:20
  • wtorek, 25 sierpnia 2015
  • wtorek, 07 lipca 2015
  • wtorek, 16 czerwca 2015

Tagi

Kanał informacyjny

Opcje Bloxa